Zdaję sobie sprawę, że mamy jeszcze troszkę czasu. Jednakże wakacje się kończą, za nie całe 4 miesiące Święta Bożego narodzenia. Ale jak to?! Dopiero był Sylwester i Nowy Rok! Tak, tak czas nie zna umiaru i cały czas idzie do przodu. A więc, zima w tym roku nie zapowiada się łagodnie i nawet jeśli pierwszy śnieg spadnie później niż zwykle, mróz i tak znajdzie sposób, żeby dać się poczuć. Wystarczy kilka dni z temperaturą poniżej zera, żeby przekonać się, że zimowa aura potrafi uderzyć w miejsca, o których zwykle nie myślimy przez resztę roku, i to zarówno w domu, jak i pod maską samochodu. Pierwszym problemem, o którym mało kto myśli z wyprzedzeniem, są dzikie zwierzęta szukające ciepła. Kuny i inne drobne drapieżniki uwielbiają komorę silnika stojącego samochodu, bo jest tam ciepło jeszcze długo po wyłączeniu silnika, a do tego mają pod ręką mnóstwo przewodów, kabli i węży do przegryzienia. W Niemczech, gdzie ubezpieczyciele dokładnie liczą takie zdarzenia, rocznie notuje się blisko 200 tysięcy szkód spowodowanych przez kuny, a koszt ich usunięcia przekracza 300 milionów złotych rocznie. W Polsce nikt nie prowadzi takich statystyk, ale mechanicy i ubezpieczyciele potwierdzają, że sezon na uszkodzenia od kun zaczyna się właśnie wtedy, gdy temperatura spada i zwierzęta szukają ciepłego schronienia. Naprawa przegryzionych przewodów to zwykle kilkaset złotych, ale przy uszkodzeniu wiązki elektrycznej czy układu chłodzenia rachunek może sięgnąć kilku tysięcy złotych. Drugim klasycznym zimowym problemem jest pęknięta rura. Woda zamarzając zwiększa swoją objętość, a rura, szczególnie ta poprowadzona w nieogrzewanym pomieszczeniu, w piwnicy albo w ścianie zewnętrznej, po prostu nie wytrzymuje ciśnienia i pęka. Efekt zauważamy zwykle dopiero wtedy, gdy lód odtaje i woda zaczyna zalewać mieszkanie, ściany, podłogi, a czasem cały niższy poziom domu. Trzecim ryzykiem jest pękająca szyba, a winowajcą nie jest tu sam mróz, tylko różnica temperatur. Wystarczy polać zamarznięte auto ciepłą wodą albo od razu włączyć na pełną moc nagrzewnicę skierowaną na oszronioną szybę, żeby szkło, które inaczej reaguje na ciepło z jednej strony i mróz z drugiej, po prostu strzeliło pęknięciem. Jednakże! Dobra wiadomość jest taka, że każde z tych zdarzeń da się dziś ubezpieczyć, o ile polisa jest dobrze skonstruowana. Autocasco z klauzulą obejmującą szkody wyrządzone przez zwierzęta pokryje koszt naprawy przewodów przegryzionych przez kunę. Ubezpieczenie mieszkania czy domu z opcją zalania, która obejmuje również zamarzanie i rozmarzanie cieczy w instalacji wodno-kanalizacyjnej, pokryje koszty naprawy pękniętej rury i osuszenia zalanych pomieszczeń. A dodatkowa klauzula szybowa w AC pokryje naprawę lub wymianę pękniętej szyby, często do konkretnego limitu, na przykład do dwóch tysięcy złotych w samochodach osobowych i do sześciu tysięcy złotych w pozostałych pojazdach. Istotne jest sprawdzenie, czy Twoja polisa faktycznie ma wykupione te rozszerzenia, bo najtańsze, podstawowe wersje AC czy ubezpieczenia domu bardzo często ich nie obejmują. I tu wchodzimy do tematu, o którym rozmawiam z klientami najczęściej, czyli poduszka finansowa. Wiesz pewnie, o co chodzi, to zaoszczędzone pieniądze, które trzymasz na wypadek, gdyby coś poszło nie tak, zwykle w wysokości trzech do sześciu Twoich pensji. Problem w tym, że tę poduszkę budujesz latami, odkładając regularnie niewielkie kwoty, a jedna zima z pękniętą rurą, zniszczonym silnikiem po ataku kuny i wymianą szyby w aucie może wyczyścić ją w ciągu jednego miesiąca. I to jest właśnie moment, w którym ubezpieczenie przestaje być dodatkowym kosztem, a staje się realną ochroną Twoich oszczędności. Kiedy szkodę pokrywa polisa, a nie Twoje konto, poduszka finansowa zostaje nienaruszona i wciąż czeka na Ciebie, gdyby pojawił się kolejny, zupełnie inny problem, na przykład utrata pracy albo choroba. Bez ubezpieczenia każda zimowa niespodzianka nadszarpuje tę poduszkę, a czasem ją całkowicie likwiduje i wtedy zostajesz bez zabezpieczenia akurat wtedy, gdy najbardziej go potrzebujesz. Jeśli chcesz sprawdzić, czy Twoja obecna polisa faktycznie obejmuje te ryzyka albo dopiero szukasz ubezpieczenia na tę zimę, zapraszam do rozmowy. Konsultacja na starcie jest u mnie bezpłatna, moje wynagrodzenie pochodzi z prowizji ubezpieczyciela, a nie z Twojej kieszeni, więc możesz spokojnie zapytać o wszystko, co Cię interesuje. Zimą dojazdy bywają trudniejsze, drogi śliskie, a czas na dodatkowe wyjścia z domu ograniczony, więc staram się to ułatwiać. Mogę przyjechać do Ciebie, żeby spokojnie przejrzeć dokumenty przy Twoim stole, a jeśli wygodniej Ci zostać w cieple, możemy przejść przez to samo w rozmowie online, bez utraty ani jednego szczegółu. Wybierasz formę, ja dopasowuję się do Twojego kalendarza.
Zima i tak przyjdzie, ale to, czy zastanie Cię przygotowanym, zależy tylko od Ciebie.
Źródła
https://www.uniqa.pl/porady-komunikacja/kuna-w-samochodzie-jak-skutecznie-zabezpieczyc-auto-przed-zniszczeniem/
https://autokult.pl/rozpoczal-sie-sezon-strat-spowodowanych-przez-kuny-nie-ma-na-nie-dobrego-sposobu,6809195297650817a
https://www.link4.pl/blog/peknieta-rura-w-scianie-kto-odpowiada-i-czy-mozesz-liczyc-na-odszkodowanie
https://www.uniqa.pl/porady-nieruchomosci/ubezpieczenie-mieszkania-od-zalania-co-obejmuje/
https://www.bankier.pl/wiadomosc/Na-mrozie-latwiej-o-peknieta-szybe-2088769.html