Nie lubię taniego straszenia. Jeszcze bardziej nie lubię jednak sytuacji, w których jedna rodzina lub firma wpada w finansowe kłopoty tylko dlatego, że kiedyś uznała, że „ubezpieczenia są niepotrzebne”. Ten artykuł ma pokazać realne scenariusze i kwoty, z którymi można zostać samemu, gdy ochrony po prostu nie ma.
Weźmy na pierwszy plan ubezpieczenie zdrowotne. Każdy kontakt z systemem ochrony zdrowia staje się realnym kosztem. Choć to nie są takie ceny jak w USA, to jednak nie zawsze NFZ okazuje się wyjściem z sytuacji. W obecnych czasach i realiach każdy z nas przynajmniej raz zetknął się z prywatną opieką zdrowia, za którą musiał zapłacić ciężko zapracowane pieniądze, często to z naszych oszczędności właśnie idzie pokrycie tych kosztów. Załóżmy jednak, że się „posypało” zdrowie i teraz każda wizyta u specjalisty, badania, zabiegi, operacje czy pobyt w szpitalu wymagają dodatkowych nakładów finansowych. Przy poważniejszej chorobie lub urazie koszty leczenia i rehabilitacji mogą szybko pochłonąć kilkanaście albo kilkadziesiąt tysięcy złotych. Bez zabezpieczenia takie wydatki zjadają oszczędności, prowadzą do pożyczek albo zmuszają rodzinę do ograniczania terapii. A tego każdy z nas chciałby uniknąć…. Postawię lustro przed Tobą. I zadam pytanie: „Czy mając na uwadze dobro swojej rodziny i bliskich, warto narażać ich finansowo na straty? Czy nie lepiej się ubezpieczyć i uchronić nie tylko swoje oszczędności, ale także najbliższych?”
Drugi plan. Wydarzyła się tragedia pękła rura - zalała sąsiadów. Jest pech tego rodzaju, że mieszkasz na ostatnim piętrze i zalałeś sąsiadów w całym pionie. Inny przykład klasyk z opowieści „włączone żelazko, z natłoku spraw wybiegłeś z domu załatwić sprawy” – pożar. Remont po większym zalaniu czy pożarze może oznaczać koszt rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych, zwłaszcza gdy trzeba odtworzyć instalacje, podłogi, zabudowy oraz sprzęty RTV i AGD. Jeśli mieszkanie lub dom nie są ubezpieczone, całość finansujesz z własnej kieszeni. A gdy to Ty zalejesz sąsiada i nie masz OC w życiu prywatnym, możesz odpowiadać nie tylko za szkody w swoim mieszkaniu, ale też za remont jego lokalu. Osoba poszkodowana może dochodzić pokrycia kosztów bezpośrednio od Ciebie, a w razie sporu także na drodze sądowej. Przy dwóch mieszkaniach, droższym wykończeniu czy uszkodzonej zabudowie i elektronice rachunek na poziomie 20–30 tys. zł lub wyższy przestaje być abstrakcją. To nie jest wtedy „koszt ubezpieczyciela”. To Twój koszt. Moje pytanie: „Czy warto mieć nie ubezpieczone mieszkanie/ dom? Czy stać nas na pokrycie kilkutysięcznej naprawy?”
Trzeci plan. Często możemy się z takim ubezpieczaniem spotkać przy zawieraniu polis na życie, ubezpieczając mieszkanie. To ubezpieczanie ma chronić nasz portfel. Szczególnie, gdy posiadamy zwierzęta, dzieci, czy nawet nas samych. Mowa o rzadko mówionym OC w życiu prywatnym. Celem tego OC jest ochrona Twojego budżetu wtedy, gdy wyrządzisz szkodę komuś innemu – Ty, dziecko, domownik albo zwierzę. Może chodzić zarówno o zniszczone mienie, jak i szkodę na osobie. Super, to teraz pogadajmy co daje brak takiego OC. Rachunek trafia bezpośrednio do Ciebie. Chciałbym pokazać Tobie trzy przykłady z życia wzięte:
• Dziecko przypadkowo niszczy drogi sprzęt w hotelu lub na zajęciach.
• Pies powoduje szkodę, a poszkodowany ponosi koszty leczenia.
• Rowerem albo hulajnogą uszkadzasz zaparkowany samochód.
W zależności od sytuacji mogą to być tysiące, kilkanaście tysięcy, a przy poważniejszej szkodzie na osobie także znacznie wyższe kwoty. Bez OC płacisz z poduszki finansowej, oszczędności, inwestycji albo – co gorsza – z pieniędzy pożyczonych.
Przed ostatni plan. Większość z nas porusza się pojazdem mechanicznym. W przypadku samochodu nieubezpieczenie to nie tylko ryzyko, lecz obowiązek, którego brak ma konkretną cenę nakładaną według zasad z art. 88 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych. W 2026 roku przerwa w obowiązkowym OC samochodu osobowego oznacza karę od 1920 zł za maksymalnie trzy dni do 9610 zł przy przerwie dłuższej niż 14 dni. Dla samochodu ciężarowego, ciągnika lub autobusu maksymalna kara wynosi 14 420 zł. Gdyby został spowodowany wypadek bez ważnego OC, koszty napraw, leczenia, rehabilitacji czy ewentualnych rent mogą iść w dziesiątki, a czasem setki tysięcy złotych. Świadczenia dla poszkodowanych mogą zostać wypłacone, ale odpowiedzialność finansowa ostatecznie może wrócić do sprawcy. Jedna jazda bez ważnej polisy może więc stać się zobowiązaniem na lata. Pytanie moje: „Czy warto?”
W ostatniej części zobrazuję coś innego nie brak ubezpieczenia, lecz ryzyko, kiedy ktoś ma polisę na życie, ale przestaje opłacać składki. W zależności od warunków umowy może to prowadzić do wezwania do zapłaty, zawieszenia ochrony, a później do rozwiązania umowy. Najgorszy scenariusz pojawia się wtedy, gdy poważne zachorowanie, wypadek albo śmierć wydarzą się w okresie, w którym ochrona już nie obowiązuje. Rodzina może wtedy nie otrzymać świadczenia, które miało zabezpieczyć jej przyszłość – przykładowo ustaliśmy sumę ubezpieczenia na 100 tys., 200 tys. czy 300 tys., a nawet mln. złotych. Poczucie „mamy polisę” nie wystarczy, jeśli polisa nie jest aktywna. Zdarzają się cięższe momenty w życiu, ale w takiej sytuacji jest doradza finansowy, aby wspomóc. Doradcy mają bezpośredni kontakt z ubezpieczycielami i zawsze jest jakieś rozwiązanie. Tu nie będzie pytania, tu będzie moja porada: „Masz ciężki okres – nie wahaj się kontaktu z doradzą finansowym. Nie jesteś z tym sam”
Podsumowując artykuł, nie piszę tego po to, żeby kogokolwiek straszyć. Piszę po to, żeby pokazać, że ubezpieczenie nie jest „papierem”, tylko zabezpieczeniem na moment, w którym życie robi się naprawdę drogie. Jedna polisa nie zmienia wszystkiego. Bardzo często zmienia jednak bardzo dużo: daje czas, spokój i przestrzeń, żeby nie podejmować trudnych decyzji pod presją emocji oraz pieniędzy. Ponownie zapytam: „Co będzie, jeśli stanie coś właśnie Tobie albo Twojej rodzinie?”
Jeśli chcesz sprawdzić, czy Twoja obecna ochrona ma sens. Przeanalizowałeś sprawę i chcesz zawrzeć polisę– możesz po prostu napisać do mnie prywatnie. Zadzwonić. Jako agent ubezpieczeniowy pomogę Tobie w rzeczywistej sytuacji. Nie jesteś sam.