Kochamy je bezwarunkowo. Budzą nas rano, witają po pracy i potrafią poprawić humor w sekundę. Pies, kot, bądźmy szczerzy dla wielu z nas to pełnoprawni członkowie rodziny. Właśnie dlatego warto zadać sobie jedno pytanie, które większość właścicieli odkłada na później. Co się stanie, jeśli Twój pupil pewnego dnia narobi poważnych kłopotów? Nie mówię o podgryzionym bucie ani wywróconym koszu na śmieci. Mówię o sytuacjach, w których pojawia się ból, strach i rachunek do zapłacenia. Wyobraź sobie wakacyjny spacer – dużo ludzi, upał, zamieszanie. Wyobraź sobie kemping, gdzie Twój pies biega luzem między namiotami. Albo klatkę schodową i sąsiada, który pojawia się w złym momencie. Albo drogę, po której jedzie rower, a Twój futrzak właśnie postanowił ją przekroczyć. Nie będę kończyć tych historii. Chciałbym abyś przez chwilę wyobraził/a taką sytuację. Za wszystko, co Twoje zwierzę wyrządzi innym, odpowiadasz TY. Prawnie i finansowo. I nie chodzi o kilkaset złotych, zdarzają się niestety kwoty, które mogą realnie zachwiać budżetem całej rodziny. Koszty leczenia poszkodowanego, zniszczone mienie, odszkodowanie – to może spłynąć na Ciebie jednego dnia, zupełnie niespodziewanie. Tymczasem większość właścicieli psów i kotów nie wie, że na polskim rynku są polisy na dom lub mieszkanie, które dają możliwość rozszerzenia ochrony właśnie o zwierzęta domowe. Dlatego zależy mi na tym abyście wiedzieli. W praktyce oznacza to, że możesz dodać do swojej polisy mieszkaniowej klauzulę, która obejmuje pupila – zarówno od nieszczęśliwych wypadków, jak i od szkód, które wyrządzi osobom trzecim lub ich mieniu. Działa to w ramach OC w życiu prywatnym, które i tak warto mieć – a pupil może być po prostu jego częścią. Co to oznacza dla Ciebie? Że gdy Twój futrzak coś przeskrobie, rachunek za naprawę, leczenie poszkodowanego albo odszkodowanie nie wychodzi z Twojej kieszeni, tylko z polisy. Ty śpisz spokojnie, wakacje wracają do normy, a miłość do pupila pozostaje bez skazy. Latem, kiedy więcej czasu spędzamy na zewnątrz, więcej się dzieje wokół nas i jeździmy z pupilem na wyjazdy, taka ochrona ma szczególnie dużo sensu. Jeszcze więcej osób nie sprawdziło, czy ma ją już w swojej polisie.
Ja robię taką analizę bezpłatnie. Nie pobiorę od Ciebie ani złotówki za rozmowę – zarabiam wtedy, gdy faktycznie pomagam i dopasowuję rozwiązanie do konkretnej sytuacji. Jeśli chcesz wiedzieć, czy Twoja polisa obejmuje już Twojego pupila i czy warto coś dołożyć – napisz do mnie, zadżwoń (więcej w zakładce Kontakt) zamie nam to chwilę. A spokój ducha, który z tego wynika, zostaje na całe wakacje – i nie tylko.